KontaktKontakt
Wstazeczka15.10.
ForumForum
Polecamy Pamiętnik Ani Pamiętnik Ani(2) Ile mam dzieci? Prawo w pigułce Przygotuj się do szpitala Słowniczek łac-pol Pogrzeb - 9tc Nietrafione pocieszenia Informacje z regionów
Nasze projekty Warmia-Mazury (2010) Dobre praktyki (2009) Warmia-Mazury (2009) Kujawsko-Pomorskie (2008)
Nowości Wyzwanie Coś nas łączy ponad czasem Dzień Dziecka Utraconego Językowy obraz macierzyństwa Przypadkowe spotkania Wspierająca pomoc Hołd dla mojego dziecka Czy jeszcze przeżywasz? Anioł w deszczu Wbrew procedurom Baloniki (Lublin) Fotorelacja Baloniki (Olsztyn) Fotorelacja Pomóc tym, którzy pomagają Baloniki (Olsztyn) Jak znalazłam się w stowarzyszeniu? Rozmowa z Anią Baloniki (Kraków) Fotorelacja Miłość trudniejsza... Nasza historia Nie wolno się poddawać Jak to jest... Już nie jesteśmy tacy sami Urodziny 3 razy w roku Perspektywa Plotki o świętych Informacje z regionów Galeria Aniołów
Współpraca pomocrodzicom.pl Pol. Stow. Naucz. NPR Prawo i Medycyna

Grupa Wsparcia – Gdańsk

Chodziły mi po głowie różne pomysły – drukowanie ulotek o stronie, jakiś spot promujący w TV, a obeszłam myślami to, co najprostsze i najbardziej potrzebne – rozmowa z drugą osobą.

Pomysł na Grupę Wsparcia zrodził się w jednym z postów na forum strony www.poronienie.pl, wątek ten podchwyciłam od „agawt”. Stwierdziłam, że nie ma co czekać na pomoc środowisk medycznego czy psychologicznego, ani na reakcję jakiegoś stowarzyszenia. Jeżeli my same nie zaczniemy się organizować nikt nie zrobi tego za nas, bo komu ma na tym zależeć jak nie nam samym?

Na początku wydawało mi się to bardzo skomplikowane: „Trzeba będzie znaleźć jakieś pomieszczenie, zorganizować terapeutę, może lekarza – to trudne, tym bardziej, że jestem nową mieszkanką tego miasta i nikogo tu nie znam. Porozwieszać powinnam ulotki z informacją o spotkaniu na mieście, kiedy znaleźć na to czas, gdy cały dzień pracuję? I co z pieniędzmi na lokal? Skąd je wziąć? Co będzie jak nikt nie przyjdzie? A poza tym czy jest sens otwierać tę puszkę Pandory i wzajemnie obarczać się swoim nieszczęściem?”

Rzeczywistość mnie zaskoczyła – zamieściłam post z informacją o spotkaniu na forum i czekałam. Odzew był niesamowity – dostałam maile, wiadomości na gg. Przed spotkaniem czułam strach: „O czym będziemy właściwie rozmawiać? Czy wszystkie po prostu usiądziemy i będziemy płakać?”

Moje wątpliwości zostały rozwiane – gadałyśmy jak stare znajome, czasem gdzieś uroniła się łza, pojawiła się też nostalgia i żal. Ale jakże pięknie było popatrzeć na te dzielne i mądre kobiety, które teraz są praktycznie ekspertkami w dziedzinie ginekologii, neonatologii i położnictwa. Wiedzą wszystko, nad czym wielokrotne matki nawet się nie zastanawiają. Chcą wspólnie rozwiązywać swoje sprawy, chcą stawić czoło swojej tragedii i mimo ogromnego bólu, który odczuwają do tej pory, bez względu na to, jaki czas minął od chwili śmierci ich nienarodzonych dzieci chcą wyciągać dłoń do innych. To pozwala im przynajmniej zrozumieć - dlaczego, zobaczyć, że nie są same, przekonać, że nie są naznaczone, że jest szansa jeszcze kiedyś cieszyć się macierzyństwem. Mamy w planach stworzenie banku informacji medycznej o lekarzach z naszego miasta; ich umiejętnościach, sprzęcie, doświadczeniu i specjalnościach oraz kursach.

Na początku właściwie sama nie wiedziałam, jaki ma być cel spotkania – wiedziałam tylko, że chcę się spotkać z kobietami, które przeżyły ten ból, jak się okazało nie byłam osamotniona w tej chęci i naprawdę się cieszę, że udało się spotkać. Wiem już, że puszka Pandory otwarta została dawno temu, a tylko wspólnie uda się nam ją zamknąć!

Pozdrawiam
Inka