KontaktKontakt
Wstazeczka15.10.
ForumForum
Polecamy Pamiętnik Ani Pamiętnik Ani(2) Ile mam dzieci? Prawo w pigułce Przygotuj się do szpitala Słowniczek łac-pol Pogrzeb - 9tc Nietrafione pocieszenia Informacje z regionów
Nasze projekty Warmia-Mazury (2010) Dobre praktyki (2009) Warmia-Mazury (2009) Kujawsko-Pomorskie (2008)
Nowości Wyzwanie Coś nas łączy ponad czasem Dzień Dziecka Utraconego Językowy obraz macierzyństwa Przypadkowe spotkania Wspierająca pomoc Hołd dla mojego dziecka Czy jeszcze przeżywasz? Anioł w deszczu Wbrew procedurom Baloniki (Lublin) Fotorelacja Baloniki (Olsztyn) Fotorelacja Pomóc tym, którzy pomagają Baloniki (Olsztyn) Jak znalazłam się w stowarzyszeniu? Rozmowa z Anią Baloniki (Kraków) Fotorelacja Miłość trudniejsza... Nasza historia Nie wolno się poddawać Jak to jest... Już nie jesteśmy tacy sami Urodziny 3 razy w roku Perspektywa Plotki o świętych Informacje z regionów Galeria Aniołów
Współpraca pomocrodzicom.pl Pol. Stow. Naucz. NPR Prawo i Medycyna

Wspierająca pomoc

Ciąża po stracie najczęściej już nie jest tylko pasmem radości i nadziei, najczęściej w różnym stopniu przemyka się strach, zwątpienie, “nastawienie” na najgorsze. Tym trudniej się czeka na szczęśliwe rozwiązanie, im więcej - jak to mówią lekarze ginekolodzy - kobieta ma za sobą niepowodzeń ciążowych.

W 1997 roku w Wielkiej Brytanii przeprowadzono badania na grupie kobiet, które poroniły 3 lub więcej razy i u których wykluczono najczęściej pojawiające się przyczyny poronienia. W badaniu wzięło udział 201 kobiet, których średni wiek wynosił 34 lata, a które w swojej historii ginekologicznej miały co najmniej 3 nawracające poronienia w pierwszym trymestrze ciąży. Wszystkie pacjentki, jak i ich partnerzy mieli prawidłowe kariotypy, nie występował u nich zespół antyfosfolidowy oraz nie odnotowano problemów hormonalnych. W trakcie kolejnej ciąży nie przypisywano żadnych lekarstw. Jedynym “lekarstwem” miała być wspierająca opieka nad pacjentką w “trudnej” ciąży. W trudnej - ze względu na wcześniejszą historię.

Pacjentki były zachęcane do wizyt w pierwszym trymestrze (do 12. tygodnia ciąży) w Klinice Wczesnej Ciąży. W klinice pracowało 3 lekarzy przygotowanych do pracy z pacjentką po stratach. Pacjentki co tydzień miały wykonywane USG w celu potwierdzenia, czy dzidziuś żyje oraz zbadania, jak bardzo urósł od ostatniego badania. Na udział w prowadzeniu kolejnej ciąży w tej klinice zdecydowało się 160 pań, 41 nie chciało korzystać z tej formy pomocy.

Wyniki zdumiały samych lekarzy. W jednej i drugiej grupie część ciąż zakończyła się poronieniem. Jednak odsetek ten był różny istotnie w obu grupach. Wśród pacjentek, które uczęszczały do kliniki 26% ciąż zakończyło się poronieniem, w przeciwnej grupie 51%. Badano także inne czynniki, takie jak wiek pacjentki i ilość poprzednich poronień. Na podstawie analizy statystycznej wyodrębniono grupę, która ma najlepsze prognozy na szczęśliwe zakończenie ciąży, mimo trudnej przeszłości. Wśród pacjentek poniżej 40 lat oraz które przeżyły mniej niż 6 poronień ryzyko poronienia wynosiło 21% (27 ciąż zakończyło się poronieniem w przypadku 129 kobiet, zarówno tych, które uczęszczały do kliniki jak i tych, które nie wybrały tej formy pomocy).

Na forum czy na naszą skrzynkę pocztową zgłasza się wiele kobiet, które mają za sobą więcej niż 2 poronienia. Mimo wykonania wielu badań, nie znają przyczyny, dlaczego dzieciom nie było dane się narodzić. Każda kolejna ciąża - to jeszcze większy stres i strach. W wielu rozmowach, czy wpisach na forum przejawia się jednak jedna myśl - że warto znaleźć dobrego lekarza. I to nie tylko takiego, który będzie dobry ze względu na posiadaną wiedzę medyczną, ale także biorąc pod uwagę jego podejście do pacjentki, o której wie, że ma za sobą trudne doświadczenia. Co może pomóc w takiej sytuacji? Na czym ma polegać pomoc lekarza w prowadzeniu ciąży po stracie, którą nazwalibyśmy “wspierającą”. Po pierwsze - dobry kontakt z lekarzem. Pacjentka ma do niego numer telefonu oraz wie, że może o każdej porze dnia (i nocy) zadzwonić, szczególnie wtedy, gdy pojawią się niepokojące objawy. To jest pierwszy krok, który daje namiastkę bezpieczeństwa czy poczucia, że się nie jest samej zostawionej z problemem. Po drugie - łatwy dostęp do gabinetu. Jeśli na rejestrację czeka się tygodniami, to możliwość przyjęcia poza kolejnością jest tutaj atutem lekarza. Są jeszcze ginekolodzy, pełni poświęcenia, którzy potrafią przyjmować pacjentki długo po tym, gdy kończą się wyznaczone godziny pracy. Pamiętam sama, jak pojawiło się plamienie w pierwszym trymestrze, wystarczył jeden telefon do mojego lekarza i jego natychmiastowa reakcja: “Jestem w szpitalu na dyżurze, proszę natychmiast przyjechać, to zbadam panią”. Choć wtedy wszystko było ok, i od tego telefonu mijają lata, to jestem niesamowicie wdzięczna za tę jego postawę. W listach i wypowiedziach na forum przewijał się jeszcze jeden fakt - możliwość częstszego wykonania badania USG. Standardowo w ciąży pierwsze badanie USG wykonuje się pod koniec pierwszego trymestru. Jeśli jednak pacjentka ma za sobą już poronienie, zalecenia specjalistów mówią o wykonaniu badania w trakcie pierwszego trymestru, np. w okolicach 6. tygodnia ciąży, w celu potwierdzenia tego, czy dziecko żyje i wykrycie ew. nieprawidłowości. Np. w tym okresie może pojawić się krwawienie spowodowane krwiakiem i często “leżący tryb życia” może być tutaj pomocą. Nie chodzi o to, by USG robić codziennie, ale np. badanie takie, jak było prowadzone w opisanej klinice, co tydzień, może przynieść uspokojenie. Dobrze, jeśli aparat USG znajduje się w gabinecie i w trakcie standardowej wizyty, w czasie b. krótkiego USG, potwierdza się tylko rozwój dziecka. Czwarta rzecz, która może być wsparciem to ogólne wyczucie całej sytuacji przez lekarza prowadzącego ciążę. Chodzi o dobór słów i umiejętność uspokojenia pacjentki, zapewnienie, że po ludzku robimy wszystko, co możemy, aby maluszkowi pomóc się urodzić, czasami będzie to jedno słowo, uśmiech, ręka położona na ramieniu, “jestem z panią...”. Niby drobiazg, ale dający wiele.

Autorzy wspomnianego na początku artykułu nie potrafią wyjaśnić fenomenu swoich wyników. Dlaczego pacjentki, które korzystały z ich opieki częściej rodziły dzieci niż te, które wolały pierwszy trymestr przeżyć w domu? Przeżyte kolejny raz poronienia zmieniają przeżywanie ciąży już na zawsze, dlatego warto szukać takich rozwiązań, które pomogą przeżyć ten strach choć w trochę mniejszym stopniu.

Monika (wuchowa)
październik 2010
Zobacz: Future pregnancy outcome in unexplained recurrent first trimester miscarriage, K. Clifford, R.Rai, L. Regan, Human Reproduction vol. 12 no. 2, pp. 387-389, 1997