Historia rodziców Adasia
Wiemy, jak bolesna jest utrata własnego dziecka. Gorzej, gdy zmagając się z własnym cierpieniem musimy walczyć o prawo do poszanowania godności naszego dziecka. Nasze dziecko urodziło się w 22 tygodniu ciąży. Żyło tylko 1 minutę, ale zostało ochrzczone i nazwane imieniem, którego nie wybraliśmy ( bo nikt nas się o to nie pytał). W szpitalu powiedziano nam, że możemy zabrać ciało dziecka i je pochować ( lekarz wystawił zaświadczenie lekarskie o urodzeniu dziecka niezdolnego do życia). Na cmentarzu nie robili problemu, że mamy tylko zaświadczenie, a nie akt zgonu z urzędu stanu cywilnego. Tylko dzięki temu, że mój kolega jest księdzem, dotarło do nas, że nie będzie pogrzebu, a tylko pokropek . Najważniejsze dla nas było, że nasz synek ma grób. Bo z wypisu lekarskiego wynika, ze to, co się stało, jest poronieniem. Nawet w dokumentacje medycznej, o którą wystąpiłam do szpitala, jest napisane: „Pacjentka w statystyce: ginekologiczna.” Dopiero czytając strony powyższego forum dowiedzieliśmy się, że nie ma przeszkód prawnych, aby zarejestrować naszego synka w urzędzie stanu cywilnego. Dlatego też zwróciliśmy się do szpitala z prośbą o wydanie niezbędnych dokumentów do zarejestrowania dziecka w USC (patrz: List do szpitala), załączając pismo z Ministerstwa Zdrowia z 21.02.2005r., które znajduje się również na tej stronie internetowej. Otrzymaliśmy odpowiedź odmowną (patrz: Odpowiedź szpitala), powołującą się na Rozporządzenie Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z 25.0.04.1994r., że „urodzeń poniżej ukończonego 22 tygodnia ciąży, wagi 500g i długości ciała 25 cm nie są ujmowane w statystyce”. Odpowiedź zabolała nas i to bardzo, tym bardziej ze na powyższych stronach internetowych była historia rodziców, którym w podobnym przypadku jak nasz udało się takie dokumenty ze szpitala uzyskać. Napisaliśmy do Rzecznika Praw Obywatelskich, opisując naszą sytuację i prosząc go o interwencję. Rzecznik uznał, ze nasza sprawa wymaga interwencji i zwrócił się do szpitala o wyjaśnienia.
Napisaliśmy tez do Ministerstwa Zdrowia, również opisując naszą sytuację z zapytaniem, czy szpital postąpił prawidłowo odmawiając nam wydania dokumentów. Odpowiedź na nasze pismo z Ministerstwa Zdrowia (patrz: Odpowiedź z Min. Zdrowia) utwierdziła nas w przekonaniu, że mamy rację i dlatego też wystąpiliśmy do szpitala z ponownym żądaniem wydania dokumentów (patrz: Żądanie wydania dokumentów). I szpital je wreszcie wydał (patrz: Odpowiedź szpitala). Mogliśmy zarejestrować naszego synka w USC.
Rozmawiając z osobami, które również doświadczyły w rodzinie czy wśród przyjaciół poronienia, wiemy jak trudno jest mówić o utracie dziecka, a tym bardziej o problemach natury formalnej, jak brak odpowiedniego dokumentu. My nasze pierwsze pismo do szpitala wysłaliśmy po 5 tygodniach od utraty dziecka – wcześniej nie byliśmy na tyle silni, żeby walczyć o prawa naszego dziecka. Dlatego też załączamy tu nasze pisma adresowane do szpitala i odpowiedzi., jakie otrzymaliśmy. Nazwa szpitala została przez nas zakryta, bo naszą intencją nie podawania do wiadomości publicznej ich nazwy, takie lub podobne praktyki odmawiające wydania dokumentów ( i ciał) stosowane są w większości szpitali w Polsce. Ale gotowi jesteśmy poświadczyć fakty tu zawarte i udostępnić nasze dokumenty na żądanie instytucji i organów w konkretnej sprawie.
Rodzice Adasia