Idź do strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11
Wiersze
Jan KochanowskiTren VIII
Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim,
Moja droga Orszulo, tym zniknieniem swoim.
Pełno nas, a jakoby nikogo nie było:
Jedną maluczką duszą tak wiele ubyło.
Tyś za wszytki mówiła, za wszytki śpiewała,
Wszytkiś w domu kąciki zawżdy pobiegała.
Nie dopuściłaś nigdy matce się frasować
Ani ojcu myśleniem zbytnim głowy psować,
To tego, to owego wdzięcznie obłapiając
I onym swym uciesznym śmiechem zabawiając.
Teraz wszystko umilkło, szczere pustki w domu,
Nie masz zabawki, nie masz ro[z]śmiać sie nikomu.
Z każdego kąta żałość człowieka ujmuje,
A serce swej pociechy darmo upatruje.
Joanna Kulmowa
Matki człowieczej lament
Kiedy mi Cię Synku zwiastowali
to myślałam niebo mi otwarli
że to nie udręka być matką człowieka. Synku!
Kiedy mi się objawili w złocie
nie myślałam że mi wydrze kto Cię
że na ludzka mękę będziesz mi człowiekiem. Synku!
Kiedym w sobie tę nosiła jasność
anim czuła że na krzywdę własną
że tak cierpieć musi kto wszedł mędzy ludzi. Synku!
Kiedym na świat wydawała brzemię
nie wiedziałam że uchodzisz ze mnie
na Twoją niedolę na matczyną boleść. Synku!
I poznałam w Tobie umieranie
i poznałam żeś Ty krzyżem dla mnie
że okrutną rzeczą być matką człowieczą. Synku!
Kiedy mi Cie zwiastowali
nie wiedziałam że mi Cię wydarli
że oblekasz ciało aby źle się stało. Synku!
ks. Jan Twardowski
Bliscy i oddaleni
Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają
i muszą się spotkać aby się ominąć
bliscy i oddaleni jakby stali w lustrze
piszą do siebie listy gorące i zimne
rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty
by nie wiedzieć do końca czemu tak się stało
są inni co się nawet po ciemku odnajdą
lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać
tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął
byliby doskonali lecz wad im zabrakło
bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej
niektórzy umierają-to znaczy już wiedzą
miłości się nie szuka jest albo jej nie ma
nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek
są i tacy co się na zawsze kochają
i dopiero dlatego nie mogą być razem
jak bażanty co nigdy nie chodzą parami
można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie
nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem.
ks. Jan Twardowski
O bólu
W co się ból może zmienić
w gniew tupanie nogą
w otwartą książkę zamkniętą powoli
w modlitwę
płacz prywatny bo wprost do poduszki
list pisany pięć razy bez związku od rzeczy
milczenie przy stole
chodzenie tam i nazad dookoła prawdy
dotknięcie ust samotnych łyżeczką herbaty
w to co niemożliwe – jeszcze nie ostatnie
w tę samą znowu miłość
kończącą się długo
pozwól więc Matko
niech dalej boli
Nasz synek Mikołaj zmarł 19 VIII w 39. tygodniu ciąży. Bólu nic nie ukoi. Na pytanie "dlaczego" nigdy nie będzie odpowiedzi. Z wiary i jednocześnie niepewności narodził się...
List do św. Mikołaja
Drogi święty Mikołajku
chciałbym prosić Cię
byś zaistniał choć na chwilę
jak minionej zimy
kiedy jeszcze Twoja śmierć
nie stała się ciałem
byś ciągle był tajemniczym
wnętrzem jajka niespodzianki
jak w Wielkanoc radosnego
zmartwychwstania
i byś znów miał coś wspólnego
z zielonym konikem polnym
tego lata i kwiatem paproci
co go nikt nie widział
Proszę bądź
Bez wątpienia
Inga
Melodia niecała
Wierzę, że jesteś, że gdzieś tam istniejesz
i że rozumiesz dlaczego
wierzę, że nic się bez celu nie dzieje
tyle spotkało nas złego
żyję nadzieją, że znów się spotkamy
a wtedy światu wybaczę
żyję nadzieją, że nie brak Ci mamy
nie mogę myśleć inaczej
niewiele tak czasu nam było dane
zaledwie kilka tygodni
to jakby nuty raz tylko zagrane
fragmentu twojej melodii
lecz ja nauczyłam się ich na pamięć
i będę po cichu nucić
czasami tylko mój głos się załamie
bo wiem, że nie możesz wrócić.
1999
<< >>